1. Zaproś znajomych, zrób duży dzbanek słodkiej mrożonej herbaty z miętą, poczęstuj ich i po krótkiej rozmowie o sytuacji w Iranie weź ze sobą do kuchni lub zostaw samym sobie 2. Kurczaka opłucz, wysusz (papierowym ręcznikiem) posól, popieprz, delikatnie obtocz w mące. Pomidory pokrój w gubą kostkę, paprykę w krótkie paski, chili drobniutko, cebulę w "półtalarki" czosnek drobno posiekaj. 3. W garnku, rondlu, lub głębokiej patelni o dużej średnicy (koniecznie z przykrywką) na bardzo rozgrzanej oliwie minut zrumień kurczaka z obu stron, wyjmij z garnka i odłóż 4. Do garnka wrzuć cebulę i czosnek i mieszając smaż na dość wysokim ogniu przez 2 min, dodaj łyżkę cynamonu i po sporej szczypcie mielonego kminu (nie kminku!), ziaren kolendry, kurkumy, słodkiej papryki, soli i świeżo zmielonego czarnego pieprzu, przemieszać dokładnie (*jeśli nie masz kolendry czy kminu nie przejmuj się – wyjdzie pyszne i bez nich, ale z następnej wycieczki do Grecji czy Egiptu koniecznie przywieź - lub poproś znajomych by Ci przywieźli - trochę przypraw). Dodaj paprykę, pomidory oraz chili i wymieszaj dobrze z przyprawionymi cebulą i czosnkiem, wsyp garść rodzynek i dolej 1,5 szklanki wody. 5. Teraz włóż kurczaka z powrotem do garnka – tak by przykrywały go warzywa z wodą, zmniejsz ogień, przykryj garnek i zapomnij o nim na 30 min (możesz zająć się swoimi gośćmi), po tym czasie sprawdź czy nic nie przywiera do dna, delikatnie przemieszaj i duś pod przykryciem kolejne 20 min. 6. Ostrożnie wyjmij kurczaka z garnka, zwiększ ogień i już bez przykrywki, mieszając, redukuj sos tak by miał konsystencję hmm…. sosu? 7. Teraz masz dwie opcje – możesz obrać mięso z kości i wrzucić z powrotem do sosu (ja robę właśnie tak) lub podać udka i ich rozlatującej się całości i pozwolić gościom bawić się z nimi na talerzach. ja lubię podawać to danie tak jak Dr. Pazaki kiedy pierwszy je jadłem, czyli z podgrzanym na grillu chlebem pita, ale świetnie smakuje też z pszenną bagietką, orzo, lub ryżem.