1. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Margarynę i cukier rozdrabniam na tzw. "piasek", dodaję żółtka i smietanę.Błysawicznie wyrabiam, aż do zadyszki...))) Ciasto musi być miękkie ale nie klejące. W razie potrzeby dodaję więcej śmietany. Dzielę ciasto na dwie porcje - jedną zamrażam, druga schładzam. 2. Schłodzoną częścią wykładam wysmarowaną tłuszczem i wysypaną bułką tartą blachę. Nakłuwam widelcem i piekę około godziny w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, aż nabierze złotego kolorku. 3. W tym czasie - międzyczasem zwanym,żeby się nie nudzić obieram jabłka i kroję w plasterki trochę grubsze od chipsów, zasypuję cukrem i cynamonem.
Oba budynie wykonuję zgodnie z przepisem na opakowaniu, biorąc jednak połowę cieczy do tego potrzebną. (Wiadomo - teraz są i błyskawiczne, do których mleko niepotrzebne). 4. Na podpieczony spód wykładam jabłka, zalewam ciepłym budyniem i posypuję obficie startym na dużych otworach tarki zamrożonym ciastem. Całość dajemy do piekarnika też na około godzinkę w tej samej temperaturze co poprzednio spód.
Drobna uwaga - ja wszelkie wypieki robię w kombiwarze (taki piekarnik na gorące powietrze) znakomicie się sprawdza we wszelkiego rodzaju pieczeniu.