1. To typowo poznański przysmak- to nic innego jak ser twarogowy z cebulką -może być z pyrkami traktowany jako danie główne- jest bardzo sycące i pyszne! 2. Rozdrabniamy ser na gładką masę ,żeby nie był za suchy dodajemy mleka lub śmietany - ile "zabierze".Można też dodać łyżeczkę masła,żeby serek był gładszy i smaczniejszy. Oczywiście jeżeli mamy mikser, możemy sobie zaoszczędzić dużo pracy- jeżeli nie-nie zajmie nam to zbyt wiele.
Do serka dodajemy drobno posiekaną cebulkę- ile kto lubi ( ja lubię duuużo ;-)), sól pieprz do smaku. 3. Gotujemy pyry w mundurkach ( po poznańsku ;-) co innymi słowy oznacza- ziemniaki w łupinach ;-). Ziemniaki wkładamy do gotującej wody ( w ten sposób zachowują więcej swoich wart. odżywczych) - wybieramy średnie ziemniaki, bez skaz ,przed gotowaniem musimy je porządnie wyszorować szczoteczką do rąk. Uwaga! NIE SOLIMY !!!
Pyrki gotujemy do miękkości- najlepiej sprawdzić drewnianym patyczkiem ( np. do szaszłyków). 4. Podajemy na stół gorące pyrki w jednej misce, gzik w drugiej. Nie należy zapomnieć o osobnej miseczce na łupiny . To jest takie pyszne ,że się objecie jak bąki! Wersja bez pyrek może być z powodzeniem podawana na śniadanie lub kolację!!!! SMACZNEGO! To byłam ja...Panna Pyszotka ;-)))