1. włączyć piekarnik na 150-175 stopni.
pierś indyczą rozkroić tak, aby powstał w miarę prostokątny duży kawałek jeden!!! polega to na nacinaniu w odpowiednich miejscach piersi. tak rozcięta pierś powinna mieć około 2 cm grubości i te 2 cm należy roztłuc do 0,5 cm - prostokąt się wyrówna i powiększy. rozbitego indyka popieprzyć białym pieprzem i osolić z jednej strony i wstawić do lodówki. 2. namoczyć rodzynki i inne suszone owoce. polecam po namoczeniu w wodzie zalać je na 15 minut białym półwytrawnym lub półsłodkim winkiem. po odcedzeniu posiekać na małe kawałki (bez przesady).migdały i orzechy posiekać (albo stłuc młoteczkiem przez torebkę). 3. wątróbkę oczyścić z niepotrzebnych elementów i posiekać (lub zmielić przez maszynkę, ale to jest takie delikatne, że nie trzeba) dość drobno, co mniejsze kawałki powinny dać się rozdziabać widelcem. 4. dodać posiekane owoce, orzechy i migdały. doprawić bułką tartą - masa powinna być w miarę sucha, taka, żeby po dodaniu 2 jajek i 2 łyżek masła (miękkiego) miała konsystencję bardzo gęstej śmietany. do masy dodać 2 płaskie łyżeczki cynamonu, 3 pokruszone goździki i pół łyżeczki imbiru. dodać też pół łyżeczki soli i cukru. wstawić nadzienie do lodówki na 15 minut. 5. wyjąc z lodówki płat indyczy i rozłożyć płasko na stole. nałożyć około 0,5 cm masy farszowej na płat, pozostawiając jakieś 10 cm przy końcu węższym końcu płata, w kierunku którego będziemy zwijać mięsko, wolne od farszu. chwycić z jednego końca (węższego) z masą i delikatnie powolutku zawijać w rulon, nie uciskając. po zawinięciu, znów delikatnie, obwiązać białą nicią, tak, żeby się nie rozpadało. możliwe, że przy zawijaniu troszkę masy farszowej wypadnie z rulonu - należy ją zgarnąć do miseczki. rulon ułożyć delikatnie w brytfannie, posypać wiórkami masła i obłożyć z wierzchu cieniutkimi płatkami słoniny. 6. wstawić do piekarnika i piec około godzinki. można w czasie pieczenia podlać troszeczkę pół szklanki bulionu drobiowego lub troszeczką winka białego, ale nie jest to konieczne. po godzinie wyjąć brytfannę z piekarnika, zdjąć słoninkę z rolady i odstawić na 15 minut do lekkiego ochłodzenia. nie wyłączać piekarnika. ostudzoną roladę posmarować miodem i włożyć znów na pół godziny do piekarnika, do czasu, aż miód zacznie się karmelizować. 7. można podawać na gorąco pokrojoną w grube plastry z ciemnym sosem , można ostudzić i serwować do kanapek. w każdym wypadku pychotka. 8. niewykorzystaną masę polecam zapiec w wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą foremce. nie wiem jak podawać, bo u Miniów taka zapiekanka znika zaraz po wyjęciu z piekarnika.